|
|
2007-01-03
|
Podczas trasy koncertowej po Rosji, Natalia Oreiro opowiada o swoim marzeniu, żeby zostać matką i powiększyć swoją rodzinę.
"ZBIERAM WSZYSTKIE ZDJĘCIA Z MOICH PODRÓŻY, ABY PODAROWAĆ JE WNUKOM".
W Rosji prawie 60 tysięcy ludzi oklaskiwało Natalię. Aktorka i piosenkarka wystąpiła na dwóch koncertach na Kremlu, gromadząc 12 tysięcy fanów oraz w innych miastach takich jak Ufa i Kijów.
Po raz czwarty odwiedza Moskwę. Ale sądząc po wielkim zaskoczeniu jakie jej towarzyszy od pierwszych kroków i entuzjazmie można by sądzić że dla Natalii Oreiro (26) jest to jej pierwsza wizyta. "Czuję się jak prawdziwa matrioszka", mówi porównując się do tradycyjnych rosyjskich lalek gdzie wewnątrz jednej znajdują się kolejne coraz mniejsze i jednocześnie odpowiada na pozdrowienia niezliczonej liczby fanów którzy towarzyszą jej po całej Moskwie, wykrzykując słowa uwielbienia i wysyłając całusy na ulicy. "Spójrz na tę dziewczynę, która do połowy wychyla się z auta!", woła, jadąc limuzyną, którą przemieszcza się po mieście. "Zobacz ......., mówi "Natalia Oreiro"! "Nie mogę w to uwierzyć!" "Co za miłość!".
Na pierwszy rzut oka Moskwa wygląda jak zawsze. Niemniej jednak, odkąd przybyła Natalia Oreiro, miasto zmieniło swój rytm, aby poruszać się w takt piosenek urugwajskiej aktorki. Hotel w którym się zatrzymała musiał wzmocnić ochronę i zabronić wstępu wszystkim tym którzy w nim nie mieszkają. Przy głównym wejściu tłum młodzieży wykrzykuje jej imię, śpiew jej piosenki, i marzą tylko o jednym, zobaczyć swojego idola z bliska. Na jej widok wzmaga się tumult wielbicieli, za każdym razem gdy przemieszcza się po mieście, tym samym które stało się "bazą operacji" dla obszernego programu występów: dwa wielkie koncerty w Teatrze Pałacu Kongresowego na Kremlu (na 7.000 widzów), tourne występów w miastach San Petersburg, Kijów, Ufa, Niżny Nowogród, Wołgograd. Wszystkie miasta milionowe, oddalone o setki kilometrów, z audytorium pragnącym spotkać się z "Nataszą", jak ją tutaj przechrzczono. Prezentacje w telewizji, reportaże, próby z całym zespołem. Jej oczy stale błyszczą, na tej pięknej twarzy, teraz bardziej widocznej dzięki krótkiemu obcięciu włosów. "Moskwa jest zupełnie innym miastem niż Buenos Aires", komentuje Natalia Oreiro. "Klimat, architektura, wszystko. Mimo to nie czuję żadnej różnicy między ludźmi tu mieszkającymi i Buenos Aires. Przede wszystkim jeśli chodzi o fanów. Czuję się tu bardzo przyjemnie. Objechałam całą Amerykę Łacińską, a tu w Rosji ludzie wiedzą więcej o mnie niż w Argentynie. Ile wycinków z gazet mi tu pokazali! Zbierają je w teczkach i mają fotografie których nigdy nie widziałam. To nie do uwierzenia. Naprawdę, tutaj, w Rosji czuję że dotykam nieba".
Niewiarygodne - to słowo wybiera Natalia aby wyrazić swoje wrażenia związane z tym wszystkim co dzieje się w Moskwie i w jej życiu. Niewiarygodne, powtarza. Ale na przekór szczęściu, które oznacza dla niej móc dokonywać wyborów zgodnie z własnymi pragnieniami, Natalia marzy o trochę spokojniejszym życiu. "To wszystko bardzo męczy, naprawdę" mówi. "Ale na przekór zmęczeniu, chcę cieszyć się wszystkim tym co mnie spotyka. Wiem że w pewnym momencie mojego życia zwolnię rytm. Artystką będę zawsze, bo czuję to wewnątrz. Ale nie mam zamiaru żyć w tym rytmie w nieskończoność. W życiu są też inne rzeczy, oprócz mojego zawodu. Robię je, ale nie zawsze mam dość czasu by móc je realizować w pełni".
- Czy pośród tych rzeczy jest również jest czas by nacieszyć się mężem?
- Na szczęście, dość często może mi towarzyszyć. Dzielimy tę samą profesję. Dzięki temu potrafi wszystko zrozumieć. Zawsze możemy znaleźć trochę czasu dla siebie. Teraz oczywiście bardziej mi brakuje czasu spędzonego z rodzicami. Chciałabym częściej być wypoczętą, więcej czasu tworzyć. W rzeczywistości, każdy żyje jak najlepiej potrafi. Wszystko zależy od motywacji. Ja pracuję od dwunastego roku życia i od wielu lat wciąż podróżuję. Muszę móc nacieszyć się swoimi sukcesami także gdy wracam do domu. Muszę się komuś zwierzyć o tym co mnie spotyka. Bardzo daleko od Buenos Aires, Natalia Oreiro obiecuje nie cierpieć z powodu tej czasowej rozłąki od wszystkiego co kocha. Tęskni za mężem, 45-letnim muzykiem Ricardo Mollo, za swoim domem, psami. Ale nic tego nie może pomniejszyć jej zdolności do czerpania z tego co ją spotyka tu, w Rosji. Być może dlatego, że przebywanie w swoim domu i pełnienie obowiązków pani domu nie są dla niej obowiązkiem. "Rzecz w tym, że kiedy coś przeradza się w obowiązek, przestaje wzbudzać nasz entuzjazm. Ja na szczęście potrafię wykorzystać wiele z tego co mi przynosi życie. Zarówno to co dobre jak i to co złe. Dzięki dobrym wyborom, i takim które nie wyszły mi tak dobrze jak inni myślą. W końcu nie wszystko może się udawać i byłoby to nudne. Mogę w pełni wykorzystać wyjazd na trasę koncertową, nie czując jednocześnie, że muszę pozostać w domu i spełniać obowiązki narzucane przez społeczeństwo kobietom. Na szczęście mój partner zgadza się ze mną i daje mi do zrozumienia, że jeśli wyjadę w tourne to nic złego się nie stanie. Oczywiście moje serce jest takie samo jak każdej kobiety, z tymi samymi pragnieniami i uczuciami. Ale bez obowiązków. Ja, słowa obowiązek nie mam w swoim słowniku. Wiem że mam swoje ognisko domowe, trochę inne ale jest moje".
Jako część rutyny, którą stworzyła podczas tylu wypraw, zawsze gdy kończy swój show, Natalia Oreiro ma zwyczaj jeść wspólnie z całym swoim zespołem. "Czuję się jedną z nich. Niezależnie od tego że stoję na czele tych 25 osób które wspólnie ze mną podróżują, to nawet bez jednej wszystko przestanie funkcjonować, wszyscy mają ten sam wkład. Tak samo muzycy, producenci, makijażystki albo technicy dokładają swoją cegiełkę aby wszystko poszło dobrze, wszyscy są tak zaangażowani i wszystko jest tak pięknie, że gdy się kończy wciąż jest w nas adrenalina. I spotykamy się razem, i śmiejemy się do rozpuku. Czasami rozmawiamy po hiszpańsku z kelnerami którzy nas nie rozumieją, takie mamy poczucie humoru.
- Jesteś popularną postacią w Rosji. Lolita Torres też nią była. Czy identyfikujesz się z nią?
- Nigdy nie zdarzyło mi się myśleć w ten sposób o sobie, ale byłabym zachwycona móc być jej następczynią. Była wielka. Mam wielki szacunek do niej jako artystki, a poza tym uważam że byłą wyjątkową kobietą, w każdym znaczeniu tego słowa. Ale brakuje mi wiele by jej dorównać.
Znów spogląda przez przyciemnione okno. Moskwa przedstawia się po drugiej stronie w kolorach jesieni, co zdarza się tylko tu i tylko o tej porze roku. Wszystko intensywne: czerwienie, pomarańcze, zielenie. Drzewa porażają swoimi złotymi koronami. Pogoda jest cudowna. Prawie wiosenna. Spokój przyrody nie harmonizuje z nerwowym i męczącym moskiewskim ruchem ulicznym. Czasami, ten biały statek wpływa w sam środek ruchu samochodów importowanych pomieszanych z ciężarówkami, trolejbusami i szkolnymi omnibusami. "Będę miała co opowiadać moim dzieciom i wnukom. Zawsze zabieram do domu wycinki z gazet i zdjęcia z moich podróży. Wszystko po to żeby móc opowiedzieć moim wnukom jak żyłam. Aby im powiedzieć "Spójrz, to twoja babcia!...", mówi Natalia. Później kieruje swój wzrok na wielbicieli którzy stale wykrzykują jej imię i kończy: "Zawsze wiele fantazjowałam. Tak wiele, że napisałam wiele opowiadań. Od dziecka wyobrażałam sobie wiele historii wszelkiego gatunku. Dziś czuję, że bohaterką tego opowiadania jestem ja sama. I to sprawia że odczuwam wielkie szczęście."
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2007-01-03
|
Podczas trasy koncertowej po Rosji, Natalia Oreiro opowiada o swoim marzeniu, żeby zostać matką i powiększyć swoją rodzinę.
"ZBIERAM WSZYSTKIE ZDJĘCIA Z MOICH PODRÓŻY, ABY PODAROWAĆ JE WNUKOM".
W Rosji prawie 60 tysięcy ludzi oklaskiwało Natalię. Aktorka i piosenkarka wystąpiła na dwóch koncertach na Kremlu, gromadząc 12 tysięcy fanów oraz w innych miastach takich jak Ufa i Kijów.
Po raz czwarty odwiedza Moskwę. Ale sądząc po wielkim zaskoczeniu jakie jej towarzyszy od pierwszych kroków i entuzjazmie można by sądzić że dla Natalii Oreiro (26) jest to jej pierwsza wizyta. "Czuję się jak prawdziwa matrioszka", mówi porównując się do tradycyjnych rosyjskich lalek gdzie wewnątrz jednej znajdują się kolejne coraz mniejsze i jednocześnie odpowiada na pozdrowienia niezliczonej liczby fanów którzy towarzyszą jej po całej Moskwie, wykrzykując słowa uwielbienia i wysyłając całusy na ulicy. "Spójrz na tę dziewczynę, która do połowy wychyla się z auta!", woła, jadąc limuzyną, którą przemieszcza się po mieście. "Zobacz ......., mówi "Natalia Oreiro"! "Nie mogę w to uwierzyć!" "Co za miłość!".
Na pierwszy rzut oka Moskwa wygląda jak zawsze. Niemniej jednak, odkąd przybyła Natalia Oreiro, miasto zmieniło swój rytm, aby poruszać się w takt piosenek urugwajskiej aktorki. Hotel w którym się zatrzymała musiał wzmocnić ochronę i zabronić wstępu wszystkim tym którzy w nim nie mieszkają. Przy głównym wejściu tłum młodzieży wykrzykuje jej imię, śpiew jej piosenki, i marzą tylko o jednym, zobaczyć swojego idola z bliska. Na jej widok wzmaga się tumult wielbicieli, za każdym razem gdy przemieszcza się po mieście, tym samym które stało się "bazą operacji" dla obszernego programu występów: dwa wielkie koncerty w Teatrze Pałacu Kongresowego na Kremlu (na 7.000 widzów), tourne występów w miastach San Petersburg, Kijów, Ufa, Niżny Nowogród, Wołgograd. Wszystkie miasta milionowe, oddalone o setki kilometrów, z audytorium pragnącym spotkać się z "Nataszą", jak ją tutaj przechrzczono. Prezentacje w telewizji, reportaże, próby z całym zespołem. Jej oczy stale błyszczą, na tej pięknej twarzy, teraz bardziej widocznej dzięki krótkiemu obcięciu włosów. "Moskwa jest zupełnie innym miastem niż Buenos Aires", komentuje Natalia Oreiro. "Klimat, architektura, wszystko. Mimo to nie czuję żadnej różnicy między ludźmi tu mieszkającymi i Buenos Aires. Przede wszystkim jeśli chodzi o fanów. Czuję się tu bardzo przyjemnie. Objechałam całą Amerykę Łacińską, a tu w Rosji ludzie wiedzą więcej o mnie niż w Argentynie. Ile wycinków z gazet mi tu pokazali! Zbierają je w teczkach i mają fotografie których nigdy nie widziałam. To nie do uwierzenia. Naprawdę, tutaj, w Rosji czuję że dotykam nieba".
Niewiarygodne - to słowo wybiera Natalia aby wyrazić swoje wrażenia związane z tym wszystkim co dzieje się w Moskwie i w jej życiu. Niewiarygodne, powtarza. Ale na przekór szczęściu, które oznacza dla niej móc dokonywać wyborów zgodnie z własnymi pragnieniami, Natalia marzy o trochę spokojniejszym życiu. "To wszystko bardzo męczy, naprawdę" mówi. "Ale na przekór zmęczeniu, chcę cieszyć się wszystkim tym co mnie spotyka. Wiem że w pewnym momencie mojego życia zwolnię rytm. Artystką będę zawsze, bo czuję to wewnątrz. Ale nie mam zamiaru żyć w tym rytmie w nieskończoność. W życiu są też inne rzeczy, oprócz mojego zawodu. Robię je, ale nie zawsze mam dość czasu by móc je realizować w pełni".
- Czy pośród tych rzeczy jest również jest czas by nacieszyć się mężem?
- Na szczęście, dość często może mi towarzyszyć. Dzielimy tę samą profesję. Dzięki temu potrafi wszystko zrozumieć. Zawsze możemy znaleźć trochę czasu dla siebie. Teraz oczywiście bardziej mi brakuje czasu spędzonego z rodzicami. Chciałabym częściej być wypoczętą, więcej czasu tworzyć. W rzeczywistości, każdy żyje jak najlepiej potrafi. Wszystko zależy od motywacji. Ja pracuję od dwunastego roku życia i od wielu lat wciąż podróżuję. Muszę móc nacieszyć się swoimi sukcesami także gdy wracam do domu. Muszę się komuś zwierzyć o tym co mnie spotyka. Bardzo daleko od Buenos Aires, Natalia Oreiro obiecuje nie cierpieć z powodu tej czasowej rozłąki od wszystkiego co kocha. Tęskni za mężem, 45-letnim muzykiem Ricardo Mollo, za swoim domem, psami. Ale nic tego nie może pomniejszyć jej zdolności do czerpania z tego co ją spotyka tu, w Rosji. Być może dlatego, że przebywanie w swoim domu i pełnienie obowiązków pani domu nie są dla niej obowiązkiem. "Rzecz w tym, że kiedy coś przeradza się w obowiązek, przestaje wzbudzać nasz entuzjazm. Ja na szczęście potrafię wykorzystać wiele z tego co mi przynosi życie. Zarówno to co dobre jak i to co złe. Dzięki dobrym wyborom, i takim które nie wyszły mi tak dobrze jak inni myślą. W końcu nie wszystko może się udawać i byłoby to nudne. Mogę w pełni wykorzystać wyjazd na trasę koncertową, nie czując jednocześnie, że muszę pozostać w domu i spełniać obowiązki narzucane przez społeczeństwo kobietom. Na szczęście mój partner zgadza się ze mną i daje mi do zrozumienia, że jeśli wyjadę w tourne to nic złego się nie stanie. Oczywiście moje serce jest takie samo jak każdej kobiety, z tymi samymi pragnieniami i uczuciami. Ale bez obowiązków. Ja, słowa obowiązek nie mam w swoim słowniku. Wiem że mam swoje ognisko domowe, trochę inne ale jest moje".
Jako część rutyny, którą stworzyła podczas tylu wypraw, zawsze gdy kończy swój show, Natalia Oreiro ma zwyczaj jeść wspólnie z całym swoim zespołem. "Czuję się jedną z nich. Niezależnie od tego że stoję na czele tych 25 osób które wspólnie ze mną podróżują, to nawet bez jednej wszystko przestanie funkcjonować, wszyscy mają ten sam wkład. Tak samo muzycy, producenci, makijażystki albo technicy dokładają swoją cegiełkę aby wszystko poszło dobrze, wszyscy są tak zaangażowani i wszystko jest tak pięknie, że gdy się kończy wciąż jest w nas adrenalina. I spotykamy się razem, i śmiejemy się do rozpuku. Czasami rozmawiamy po hiszpańsku z kelnerami którzy nas nie rozumieją, takie mamy poczucie humoru.
- Jesteś popularną postacią w Rosji. Lolita Torres też nią była. Czy identyfikujesz się z nią?
- Nigdy nie zdarzyło mi się myśleć w ten sposób o sobie, ale byłabym zachwycona móc być jej następczynią. Była wielka. Mam wielki szacunek do niej jako artystki, a poza tym uważam że byłą wyjątkową kobietą, w każdym znaczeniu tego słowa. Ale brakuje mi wiele by jej dorównać.
Znów spogląda przez przyciemnione okno. Moskwa przedstawia się po drugiej stronie w kolorach jesieni, co zdarza się tylko tu i tylko o tej porze roku. Wszystko intensywne: czerwienie, pomarańcze, zielenie. Drzewa porażają swoimi złotymi koronami. Pogoda jest cudowna. Prawie wiosenna. Spokój przyrody nie harmonizuje z nerwowym i męczącym moskiewskim ruchem ulicznym. Czasami, ten biały statek wpływa w sam środek ruchu samochodów importowanych pomieszanych z ciężarówkami, trolejbusami i szkolnymi omnibusami. "Będę miała co opowiadać moim dzieciom i wnukom. Zawsze zabieram do domu wycinki z gazet i zdjęcia z moich podróży. Wszystko po to żeby móc opowiedzieć moim wnukom jak żyłam. Aby im powiedzieć "Spójrz, to twoja babcia!...", mówi Natalia. Później kieruje swój wzrok na wielbicieli którzy stale wykrzykują jej imię i kończy: "Zawsze wiele fantazjowałam. Tak wiele, że napisałam wiele opowiadań. Od dziecka wyobrażałam sobie wiele historii wszelkiego gatunku. Dziś czuję, że bohaterką tego opowiadania jestem ja sama. I to sprawia że odczuwam wielkie szczęście."
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Księga gości
| Statystyki |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
15
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
0
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
0
|
|
|